Blog
strony internetowe Lublin

Nie zajmuję się pozycjonowaniem bo mimo że od wielu lat robię strony i jakieś minimalne doświadczenie w tym polu zdobyłem to SEO to jakaś magia? Znam kilka młodych osób które uważają że coś potrafią, ale nawet dysponując moją wiedzą wiem że ledwie liznęli temat. Gorzej że dla klientów, nieświadomych klientów mogą stanowić autorytet. 

Ostatnie kilka tygodni sprawiło że zastanawiam się jak bardzo i czy w ogóle poważna agencja SEO może działać jak firmy sprzedające garnki staruszkom. Tyle że klientem jest firma mająca pieniądze więc można ją ssać do woli.

Jest to prawdziwe aż do bólu - klient i firmy pozycjonujące i prowadzące usługi social media.

 

1. Firma reklamowa proponuje założenie i prowadzenie fanpage na Facebooku. Klient ma co prawda facebooka ale zostaje przekonany że nowe konto jest mu potrzebne bo stare było źle prowadzone. Umowa na ok 250zł miesięcznie za kilka wpisów. Dla mnie sam sposób prowadzenia był taki sobie, ale nie znam się na tym. Efektów w postaci komentarzy i polubień nie było. Firma zakupiła - oczywiście nie mówiąc o tym klientowi - polubienia na popularnej farmie linków, gdzie konta były fałszywe. Wiem bo skorzystałem testowo z usług tej farmy - setki kont powiązanych ze sobą i zero aktywności.

Mimo ok 2000 polubień nadal brak aktywności. Po ok. półtora roku współpraca się zakończyła. Wtedy okazało się że profil na FB nie należy do klienta tylko do agencji reklamowej. Bo taka umowa.

Klient ma już nowy fanpage na Facebooku

 

2. Decydując się na pozycjonowanie strony www Lublin często dostajemy ofertę zależną od wyników - czyli płacimy za wyniki co wydaje się super korzystne. Wybieramy frazy po jakim ma być pozycjonowana nasza firma, lub sugeruje je nam agencja SEO.

Czy masz jednak wiedzę żeby określić konkurencyjność fraz i trudność ich pozycjonowania? Są bardzo trudne i takie które możemy osiągnąć zwyczajną optymalizacją tekstów na stronie www Puławy.

Ten sam klient i poważna agencja SEO - inna niż wcześniej - pozycjonowanie strony internetowej - model: płacisz za wyniki.
Jeśli wykonuję stronę za klienta nie patrzę co robią inne firmy reklamowe, nie znam się, nie będę się wypowiadał lub oskarżał kogoś o nierzetelną prace. Trochę inaczej jest jeśli z klientem współpracuję wiele lat i prosi mnie on o radę. W tym wypadku tak nie było ale mocno się zdenerwowałem

Zmieniałem stronę klienta - przejście z wersji klasycznej na responsywną. Zmienił się algorytm google i zwykłe strony internetowe mogły spadać w wynikach google. Wcześniejszą stronę wykonałem kilka lat temu i zainstalowałem na wskazanym serwerze. Dostęp miałem tylko ja - ale tylko w czasie instalacji potem już nie- i agencja seo.

Strona była aktualizowana w zakresie oferty ale nie była rozbudowywana. Dostęp do serwera nie był konieczny bo wszystkie grafiki dodawane były za pomocą panelu Media w Joomla. Ostatnio na stronie pojawił się blog, a zatem nowe teksty i grafiki.

Ponieważ strona była pozycjonowana miałem zachować układ linków. Grafiki też miały mieć te same lokalizacje.

I tu zaczyna się problem

Kopiuję grafiki z serwera na którym umieściłem stronę za pomocą total commandera - chcę mieć pewność że lokalizacja będzie identyczna na nowej wersji strony. W czasie dodawania treści na nową stronę okuje się że brakuje wielu grafik. Sprawdzam w panelu Media starej strony joomla i widzę że to co tam jest różni się od układu plików dostępnych przy połączeniu FTP. Co jest grane. Pamiętam że to ten katalog. Sprawdzam na serwerze domena wskazuje na katalog z którego pobierałem pliki.

Przypominam sobie jednak że jakiś czas temu agencja seo zaczęła pozycjonować stronę na subdomenę. Powód dla mnie nieznany i niezrozumiały. Szukam subdomeny w panelu serwera. Nie ma.

Na  stronie www klienta na joomla sprawdzam w zakładce Witryna >> konfiguracja globalna >> serwer . Serwer: localhost, ale nazwa bazy danych nie zgadza się tą na serwerze klienta. Ścieżka w okienku "katalog tymczasowy" wskazuje na inny katalog niż ten na serwerze na który wskazuje domena główna. Nazwa katalogu sugeruje że to subdomena domeny głównej. Nie ma nic takiego na serwerze.

Sprawdzam ustawienia DNS i okazuje się że kilka rekordów A przekierowano na inny serwer tworząc subdomeny. Serwer nie należy do mojego klienta.

Podejrzewam Agencję SEO - dzwonię ale w pierwszej chwili nic nie wiedzą o tym. Po jednym dniu klient dostaje dane dostępowe do serwera. Żadnego komentarza. Okazuje się że strona została przeniesiona na inny serwer bez informowania o tym fakcie właściciela.

Na tym koncie było tak mało miejsca że nie można było zrobić kopii za pomocą Akeeba Backup

Co dokładnie zrobiono. Strona którą założyłem działała (?) i wskazywała na nią domena ale prawdopodobnie w samej stronie wykonano przekierowanie na subdomenę która wskazywała na inny serwer i inna stronę.

Trochę się wkurzyłem i zacząłem sprawdzać co robi Agencja SEO - ponieważ mieli umowę za wyniki a klient płacił ok 800zł miesięcznie i więcej by nie chciał w niektórych miesiącach nie robili nic - piszę to na podstawie analizy przyrostu linków powszechnie dostępnego narzędzia online.

Ponieważ czekałem na dostęp do serwera poprosiłem sekretarkę żeby sprawdziła czy już czegoś nie przysłali i przez przypadek przeczytała mi początek nowej oferty a tam m.in fraza która mnie zaskoczyła - moim zdaniem bardzo łatwa. Sprawdzam w google i okazuje się że klient bez pozycjonowania i tak jest na nią na pierwszym miejscu. Co zmienia się dla klienta? Pozycja w google będzie ta sama ale będzie za nią płacił - jeśli podpisze aneks. Ale gdzie tu rzetelność firmy która zauważyła że fraza jest wysoko i w ten szczególny sposób wykorzystuje sytuację.

Tekst ten napisałem zainspirowany innym tekstem o działaniach agencji SEO mających umowy gdzie płaci się za wyniki, sposobach dobierania fraz i ich szybkim a co za tym idzie nastawionym na szybkość a nie na jakość. Nie znaczy że wszyscy tak działają.

Przypadek który opisałem dotyczy jednak dość dobrej firmy, często wypowiadającej się na kwestie związane z SEO.

Moja rada (osoby nie zajmującej się pozycjonowaniem stron) : kiedy otrzymacie propozycję fraz do pozycjonowania sprawdźcie wpisując je w google lub narzędzie typu cmonitor.pl na którym miejscu jest wasza domena. Spróbujcie ocenić trudność tych fraz np zadając sobie pytanie ile firm z którymi konkuruję będzie się na nie pozycjonowało. I czy są to frazy które są dla mojej firmy ważne, czy będą mnie po nich szukać klienci.